Wokół fotoradarów
- Opublikowano: sobota, 11 lutego 2012
Białostocka prokuratura okręgowa postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i poświadczenia nieprawdy strażnikowi miejskiemu w sprawie dotyczącej użycia fotoradaru. Podejrzewa, że mandaty za przekroczenie prędkości płaciły nie te osoby, które powinny. W postępowaniu o wykroczenie miało dojść do poświadczenia nieprawdy przez podejrzanego funkcjonariusza Straży Miejskiej w Białymstoku. - Wykroczenie dotyczyło przekroczenia prędkości, które zostało zarejestrowane przez fotoradar - powiedział zastępca prokuratora okręgowego w Białymstoku Andrzej Bura. Wyjaśnił, że mimo ustalenia sprawcy wykroczenia, funkcjonariusz odstępował od jego ukarania i poświadczał w dokumentacji, że rzeczywistym sprawcą była inna osoba. - Za wykroczenie odpowiadał kto inny, niż osoba, która została rzeczywiście ustalona - dodał Bura. Śledczy uważają, że funkcjonariusz miał pełną świadomość, że to fikcja i poświadczenie nieprawdy. Przypadki miały miejsce pod koniec 2006 roku. W wyniku kontroli w Straży Miejskiej odnotowano kilkadziesiąt podobnych przypadków, osiemnaście zdarzeń uznano za "wątpliwe". Strażnikowi, któremu postawiono zarzuty, przypisano dwa przypadki. Jak wynika z wypowiedzi rzecznika Straży Miejskiej w Białymstoku Jacka Pietraszewskiego komendant nie otrzymał żadnej informacji na temat śledztwa. Podejrzany strażnik pracuje nadal.




